|
W związku z mizernymi wynikami w nauce nadchodzące wakacje jawią się niektórym naszym pociechom w czarnych kolorach - trzeba będzie zakuwać od rana do wieczora, rodzice postawili trudne warunki, „szlaban” na wszystko...
Być wychowawcą - znaczy: dawać, służyć, pomagać, inspirować (...)
Aleksander Kamiński
Za kilka tygodni wakacje. Dni coraz dłuższe, przygotowania wakacyjne dopięte na ostatni guzik, dzieci coraz bardziej bujają w obłokach a coraz mniej zajmują się nauką. Trudno zresztą się dziwić, czerwiec to czas wycieczek szkolnych, konferencji, oceny już w większości wystawione i jakoś motywacja do nauki spada. Wszystkich cieszy zbliżający się koniec roku szkolnego. Oczywiście w najlepszych humorach są ci, którzy kończą kolejny rok nauki z wybitnymi sukcesam i- laureaci olimpiad, zdobywcy świadectwa z wyróżnieniem i najwyższej średniej. Ale nawet ci, którzy dojeżdżają do mety na trójach generalnie cieszą się, że już za chwileczkę będą wakacje - słońce, woda, piłka, góry i przygody.
Są jednak wyjątki - to ci uczniowie, którym się nie powiodło - ze względu na bardzo słabe oceny nie otrzymali promocji do kolejnej klasy albo pod koniec sierpnia czeka ich egzamin poprawkowy. Do tego jeszcze dodajmy dużą grupę młodych ludzi, którzy wprawdzie jakoś obeszli się bez jedynek na świadectwach, ale mają tak mizerne wyniki, że rozczarowani i zdenerwowani rodzice chcą zastosować sankcje - zakaz wyjazdu na obóz, zakaz chodzenia na podwórko, całe wakacje zdominowane przez naukę, korepetycje, przepytywania itd.
W związku z tym nadchodzące wakacje jawią się niektórym naszym pociechom w czarnych kolorach - trzeba będzie zakuwać od rana do wieczora, rodzice postawili trudne warunki, „szlaban” na wszystko. W dodatku ogrom materiału przeraża i zniechęca jeszcze bardziej do nauki.
Oczywiście, rodzicowi trudno czasem ukryć zdenerwowania czy rozczarowania, gdy jego dziecko rok szkolny kończy z mizernymi efektami. Niestety, zdenerwowanie, zakazy, awantury domowe, nie daj Boże bicie dziecka w takiej sytuacji niczego nie zmienią na lepsze, a mogą sytuację jeszcze pogorszyć, gdy dziecko odczuje, ze nie ma nikogo, kto by go zrozumiał i mu pomógł wyjść z tej bardzo trudnej sytuacji.
Dlaczego tak słabo?
Aby umiejętnie pomóc naszemu dziecku w nadrobieniu zaległości szkolnych trzeba poznać przyczynę jego problemów. Przyczyny niepowodzeń szkolnych mogą mieć różne podłoże. Bardzo często ich przyczyną są słabe predyspozycje umysłowe. Dziecko słabiej zapamiętuje, ma problem z koncentracją, nie radzi sobie z samodzielną pracą lub nie wykonuje jej na czas. Nawet jako nastolatek ma problem ze zrozumieniem czytanego tekstu, podstawowymi działaniami matematycznymi, abstrakcyjnym myśleniem. Innym problemem może być brak pozytywnej motywacji do nauki. Jeżeli młody człowiek uczy się tylko ze strachu przed rodzicami i nie widzi w tej czynności żadnej korzyści dla samego siebie, efekty jego pracy nie będą nigdy zadawalające. Częstym źródłem problemów w nauce jest rodzina i to, co się w niej dzieje. Rodzice zapracowani i nieobecni, kłótnie w rodzinie, brak poczucia bezpieczeństwa i miłości, rozwód rodziców, atmosfera lęku, alkoholizm rodziców- to wszystko nie pozostaje bez wpływu na to, jak czuje się dziecko. Wszystkie wymienione sytuacje wpływają przecież na dezorganizację życia rodzinnego i problemy emocjonalne młodego człowieka. Często w parze z takimi problemami idą kłopoty o podłożu ekonomiczno-społecznym- dzieci nie posiadają podręczników i podstawowych pomocy dydaktycznych, nie mają warunków do nauki we własnym domu. Źródłem niskich wyników nauczania bywa też przeciążanie dzieci pracą domową i zarobkową czy niechętny stosunek rodziców do szkoły. Innym jeszcze aspektem, o którym trzeba pamiętać może być zły stan zdrowia dziecka, a co za tym idzie- duża ilość nieobecności w zajęciach szkolnych i zaległości w nauce.
Znasz swojego syna, swoją córkę najlepiej i dość szybko umiesz zdiagnozować, jakiego rodzaju problemy mogą być powodem niepowodzeń w nauce. Warto potem swój pogląd omówić z nauczycielem, wychowawcą naszego dziecka.
Gadu gadu z nauczycielami
Odpowiedzialny rodzic nie tylko pod koniec roku szkolnego ma kontakt ze szkołą, szkołami, w których uczą się jego dzieci. W końcu problemy wychowawcze, ale też drobne sukcesy i okazje do rozmowy pojawiają się cały rok. Dobrze jednak pod koniec roku również skontaktować się z wychowawcami swoich wychowanków, zapytać o sukcesy i porażki swojego dziecka. Jeżeli wcześniej rozmawiałeś już o tym ze swoim dzieckiem (a tak powinno być), wiesz, o co, o jaki przedmiot, jaki problem pytać konkretniej. Na pewno twoje zainteresowanie problemami ucznia zostanie docenione i uznane jako postawa świadomego wychowawcy. Podkreśl w rozmowie, że zależy Ci na przyszłości swojego dziecka i chcesz mu pomóc, a wakacje, kiedy nauczyciel na dwa miesiące traci kontakt ze swoim uczniem dla nas, rodziców, działają odwrotnie- to właśnie wtedy spędzamy razem z dziećmi najwięcej czasu i możemy z nim więcej popracować. Zapytaj, jak możesz pomóc, co (jakie treści, umiejętności) uczeń musi nadrobić latem itd.
Motywujemy
Wielu psychologów i pedagogów uważa, że największy wpływ na osiągnięcia szkolne ma poczucie własnej wartości ucznia, bezpieczeństwo w relacjach interpersonalnych i możliwość samodzielnego decydowania o sobie. Uczniowie o niskiej samoocenie nie znają ani nie mają zaufania do swoich możliwości, są wyizolowani, wycofani, obawiają się brać w czymkolwiek udział, nadmiernie reagują na krytykę, osiągają na ogół wyniki poniżej swoich możliwości, wydają się niezdolni do koncentracji na zadaniu, gdyż zajmują się głównie problemami, jakie mają sami ze sobą. Porażki (często nawet drobne) postrzegają jako jeszcze jeden cios dla ich wątłego poczucia własnej wartości. Mają tendencję do asekuranctwa i stawiania sobie zaniżonych celów. Niekiedy odwrotnie - stawiają sobie cele nierealistycznie wysokie, aby nikt nie mógł ich obwiniać za to, że ponoszą porażki, lub w celu samoukarania się. Boją się niepowodzenia i krytyki, ale też nie potrafią przyjmować komunikatów i ocen pozytywnych, gdyż są one sprzeczne z negatywną opinią o samych sobie, jaką już w sobie ukształtowali (zobacz tutaj).
Dlatego cały nasz misterny plan musimy zacząć od zmotywowania dziecka do nauki. Musi uwierzyć, że warto, że może się udać, że da radę. W rozmowie z dzieckiem trzeba podkreślić jego mocne strony, takie cechy charakteru, które mogą pomóc w intensywnej nauce i zapewnić młodego człowieka, że nie zostawimy go z problemem samego. "Nawet w najgorszym charakterze jest 5% dobrego. Gra polega na tym, aby je wynaleźć, a następnie rozwinąć do 80 lub 90 procent postawy" (Baden-Powell, Wskazówki dla skautmistrzów). Pamiętać tylko trzeba, aby nie przesadzić z przekładaniem odpowiedzialności za wynik, za sukces z ucznia na barki wszystkich, którzy będą pomagać. W rozmowach z dzieckiem trzeba bardzo mocno i często podkreślać, ze jesteś po to, aby mu pomóc, ale nie po to, aby za niego pracować i odpowiadać.
Planujemy
Kiedy już wiemy, co jest powodem niepowodzeń szkolnych konkretnego młodego człowieka, kiedy już wiemy, jakie treści czy umiejętności musi sobie on przyswoić i w jakim (krótkim bardzo) czasie, kiedy wiemy też, na jakich sojuszników możemy liczyć (nauczyciel, sąsiad-emerytowany nauczyciel, znajomi studenci itd.) możemy siadać do planowania. Oczywiście razem z dzieckiem, bo to ono musi przede wszystkim czuć się odpowiedzialne za efekty.
Trzeba podzielić całość treści do opanowania na logicznie poukładane, w miarę równo podzielone partie materiału. W zależności od tego, ile macie czasu (jeżeli uczeń ma zdawać egzamin poprawkowy, to zwykle w połowie sierpnia), dzienna dawka wiedzy będzie większa lub mniejsza. Trzeba zostawić też trochę wolnych od nauki dni na wszelki wypadek (np. choroba) i przewidzieć dni, w których nie będzie opanowywana nowa wiedza, tylko podsumowywana jakaś większa partia materiału. Rozpiszcie to wszystko w kalendarzu, kolorowo zaznaczając dni większych powtórek czy sprawdzianów. To ważne, aby umówić się od razu z dzieckiem, kiedy będziecie wspólnie (z tobą, z sąsiadem itd.) sprawdzać postępy w nauce i jakie będą konsekwencje, kiedy postępów nie będzie (zwiększona ilość godzin poświęcanych dziennie na naukę, nieuczestniczenie w rodzinnej wycieczce itd.). Pomóżcie synowi, córce ustalić stałą porę dnia na naukę, pamiętając, ze generalnie powinno się uczyć wtedy, kiedy umysł jest najbardziej wypoczęty (rano). Kiedy jednak planujecie rodzinny wyjazd na wakacje, podczas którego dziecko ma nadrabiać wiedzę, być może lepiej będzie, kiedy np. ustalicie, ze będzie to robił podczas zajęć popołudniowych, od obiadu do kolacji, aby nie tracił wypraw, kąpieli i przygód, które najczęściej odbywają się od rana. Pomóżcie też przygotować miejsce do nauki. W zależności od tego, czy dziecko będzie się uczyć w domu czy w terenie, będzie ono na pewno inne, ale pewne warunki trzeba zachować wszędzie. Miejsce do nauki powinno być na tyle odizolowane, aby nie rozpraszało, powinno na miejscu być to wszystko, co może być potrzebne podczas nauki (słowniki, atlas czy przybory geometryczne- w zależności od przedmiotu, który jest powtarzany). Jeżeli nauka ma polegać głównie na pisaniu (ortografia, matematyka itd.) konieczny jest jakiś blat, biurko, do czytania i dłuższej pracy z tekstem oczywiście trzeba zapewnić dobre światło.
Uczeń, który ma zaległości w nauce głównie ze względu na warunki panujące w jego domu, również latem nie będzie się miał gdzie uczyć. Jeżeli Twoje dziecko nie ma stałego kąta w domu, ma dużo młodszego rodzeństwa rozrabiającego w całym domu lub awanturującego się ojca, może warto pomyśleć o tym, aby mógł uczyć się codziennie u babci, sąsiadki albo czytelni biblioteki?
Przydatne umiejętności
Bardzo często głównym powodem kłopotów w nauce jest brak podstawowych umiejętności, takich jak: zdolność zaplanowania i zorganizowania pracy, notowania i pracy z tekstem, zapamiętywania i koncentracji, samodyscypliny itd. Jeżeli przy wspólnym planowaniu albo już wcześniej zauważyłeś, ze któreś z tych problemów mogą dotyczyć twojego dziecka, warto cały proces nauki zacząć od poćwiczenia tych właśnie umiejętności. Fakt, opóźni się może trochę przyswajanie konkretnej wiedzy, ale za to będzie ono trwalsze i efektywniejsze. W dodatku, o ile dat z historii czy wzorów z chemii w wakacje nie musi powtarzać reszta twojej rodziny, to koncentrację czy pamięć warto poćwiczyć ze wszystkimi. Warto pokazać im, jak szukać informacji w różnych źródłach (wyprawa do kawiarenki internetowej, do biblioteki, spotkania z ciekawymi ludźmi itd.), jak najskuteczniej notować (np. podczas zwiadu, sondy ulicznej), jak zapamiętywać dużo i dobrze (wszelkie zabawy z zapamiętywaniem szczegółów samochodu, który właśnie minęliśmy, obrazu, który przed chwilą oglądaliśmy, ubioru pani, z którą rozmawialiśmy itd.), jak pracować z tekstem i umiejętnie wynajdywać w nim najistotniejsze treści (zabawy na czas z wyszukiwaniem potrzebnych informacji itd., skomplikowanie zapisane polecenia do wykonania dla zastępów itd), jak ćwiczyć koncentrację (np. gra w szachy).
Warto też wszystkim uzmysłowić fakt, że każdy człowiek uczy się trochę inaczej. Część z nas jest wzrokowcami, inni słuchowcami czy kinestetykami. Od tych naszych predyspozycji w przyswajaniu nowych informacji zależy, jakie sposoby na uczenie się będą najskuteczniejsze. Zabawcie się całą rodziną w diagnozowanie, kto, w jaki sposób najlepiej się uczy. I sprawdźcie, jakie metody nauczania są polecane w takich przypadkach. Ta wiedza może zaskoczyć nawet ciebie! A uczniowi, który musi w wakacje przyswoić ogromną porcję materiału może spaść niczym z nieba.
Zaplanować odpoczynek
Tak samo, jak naukę, trzeba pomóc zaplanować naszemu dziecku wypoczynek. Nie może być tak, że za karę, za złe wyniki w nauce dziecko jest pozbawione wypoczynku w wakacje i ma się uczyć od rana do wieczora. Po pierwsze- żaden organizm tego nie wytrzyma, nawet dorosłego człowieka, po drugie- dziecko musi mieć przecież siłę na naukę w następnym roku szkolnym, obojętnie, czy będzie powtarzało klasę czy nie. Zmęczone i zniechęcone już we wrześniu, jakie sukcesy może odnieść w następnym czerwcu? Zrób wszystko, aby dziecko mogło się latem wybiegać, pobawić i pobyć z przyjaciółmi. W codziennym planie nauki też bardzo ważne będą krótkie przerwy między uczeniem się i codzienna, konkretna dawka ruchu (jazda na rowerze, gra w piłkę, pływanie, gra terenowa itd.). Jeżeli dziecko należy np. do harcerstwa i masz zaufanie do instruktorów prowadzących drużynę - warto dziecko wysłać na obóz letni, omawiając wcześniej z kadrą treści, jakie ma dziecko samodzielnie przerabiać podczas ciszy poobiedniej i sposoby pracy z dzieckiem.
Chwilę o wynikach
Głęboko wierzę, że każde dziecko jest w stanie, przy twojej pomocy, poprawić swoje wyniki w nauce, a już na pewno może uwierzyć w siebie, w sukces i polubić uczenie się. Nie wszystko jednak zależy od Ciebie, więc i wyniki waszej pracy wakacyjnej nie będą świadczyć tylko o twoich kompetencjach. Pamiętaj o tym umawiając się już na początku wspólnej pracy i z dzieckiem. Nie możesz mieć pewności, ze twój syn, twoja córka na pewno zda egzamin poprawkowy albo że twoje dziecko od września zacznie przynosić same szóstki. Bo to głównie zależy od pracy, chęci, talentów samego zainteresowanego młodego człowieka, od wielkości zaległości itd. Ty możesz być bardzo ważnym i pomocnym ogniwem w całym procesie, ale nie najważniejszym i nie jedynym!
Nie dopuść też przypadkiem do sytuacji, ze np. wynikami egzaminu też przejmujesz się najbardziej Ty. Przez cały czas pilnuj, aby młody człowiek, którego wspierasz czuł się odpowiedzialny za efekty. Wyuczona bezradność na pewno nie pomoże mu w dorosłym życiu a sytuacja, do której doszło może go doskonale nauczyć odpowiedzialności, ponoszenia konsekwencji za swoje czyny.
|
Dla wzrokowców najlepsze są wykresy, tabele, plansze, teksty zorganizowane. Lubią uczyć się przez pokaz i demonstrację. Lubią opisy, pamiętają twarze i obrazy, zapominają słowa (imiona, nazwy). We wprowadzaniu pojęć ważne jest, aby obrazowi, przedmiotowi towarzyszyła wizytówka z nazwą. Koncentrację burzy im nieporządek i ruch. Miejsce do nauki musi być przygotowane i uporządkowane, aby nie rozpraszać ich uwagi! Nie lubią bałaganu, preferują ład i porządek. Lubią robić listy rozwiązań (np. burza mózgów) i malować podczas zajęć. Nie lubią dużo mówić. Uwielbiają kolorowe pomoce do zajęć- karteczki, różnokolorowe markery, itd. zachęć ich do robienia notatek, kolorowych wykresów i ściąg.
Słuchowcy lubią słuchać innych i siebie. Lubią dialog, rozmowy, dyskusję, ze skupieniem wysłuchają informacji podanej przez radio czy telewizor. Unikają długich opisów, nie zauważają rysunków i wykresów w tekście. W pracy z tekstem poruszają ustami i czytają po cichu. Powtarzają głośno to, co zapisali, warto im umożliwić dyskusje w małej grupie. Dobrze pamiętają nazwy, imiona, zapominają twarze, obrazy. Nie zwracają uwagi na szczegóły, głośno myślą, nucą, rozmawiają podczas zajęć. Lubią pracować przy dźwięku muzyki, ale każdy hałas ich rozprasza.
Czuciowcy lubią się uczyć przez wykonywanie i bezpośrednie zaangażowanie, lubią czuć emocje, ruch, zapachy, smaki. Najlepiej pamiętają to, co zrobili sami. Wyobraźnia ich pracuje w ruchu, muszą się ruszać, czymś poruszać, rzucać, manipulować, podskakiwać, biegać, aby dobrze się skupić nad treścią zajęć. Lubią bliski kontakt z drugim człowiekiem. Dobrze systematyzują swoją wiedze w zabawach ruchowych, odpytywaniach z rzucaniem (zadaje pytanie i rzuca do kogoś, kto ma na nie odpowiedzieć). Dobrze wpływają na nich metody polegające na odgrywaniu ról lub przeżywaniu (drama), ćwiczenia praktyczne, gry sytuacyjne.
|
Anna Poraj
Instytut Inicjatyw Pozarządowych
www.ngos.pl
|